Nowalijki, czy aby na pewno zdrowe warzywa?

Jeszcze jakiś czas temu w mediach było głośno o nowalijkach. Eksperci przestrzegali przed ich jedzeniem. Padały zapewnienia, że kryją się za nimi niezdrowe składniki odżywcze. Okresem gorącej debaty była przede wszystkim wiosna, kiedy w sklepach i na straganach pojawiają się nowe  rodzaje owoców i warzyw. Jak zmieniła się nasza wiedza na ten temat? Co o nowalijkach wiemy dzisiaj? Czym w ogóle one są?

Poszukiwanie nowalijek
Jeszcze kilka, kilkanaście lat temu każdy w miarę systematycznie odwiedzający sklepy wiedział, czym są nowalijki. Dzisiaj z określeniem, jakie warzywa i owoce do nich należą jest swego rodzaju kłopot. Idąc do pierwszego lepszego marketu, nie ma bowiem większego kłopotu z nabyciem niemal wszystkich gatunków warzyw. Przez cały rok można kupić sałatę i rzodkiewkę, warzywa, które niegdyś dostępne były dopiero wiosną, pomidory – typowe dla lata. Nikogo nie zaskakują również paczkowane truskawki sprzedawane w grudniu, czy marcu.

W takim razie czy można mówić o nowalijkach? Według słownika: „nowalijki to młode jarzyny ukazujące się po raz pierwszy w danym roku”. Mimo że definicja i codzienna praktyka przeczy istnieniu nowalijek, nierzadko nauczeni życiowym doświadczeniem i smakiem (nowalijki mają gorszy smak i aromat), mamy świadomość, kiedy pojawiają się warzywa, które moglibyśmy nazwać tym terminem. Ich obecność odczuwamy intuicyjnie.

Dlaczego uważane są za groźne?
Jasne, że nasz organizm zyska, jeśli będziemy jeść tylko zdrowe produkty spożywcze – mięso prosto od ekologicznego hodowcy, jajka od kur swobodnie biegających po podwórku, jabłka z niepryskanych jabłonek, itd. Jednak rzadko jest taka możliwość.

Ekologiczna żywność jest przede wszystkim dużo droższa oraz zdecydowanie gorzej dostępna. Poza tym żyjemy w takich czasach, że niemal w każdym produkcie znajduje się pół tablicy Mendelewa. Nie da się uniknąć dostarczania chemicznych substancji wraz z pokarmem. Dlatego wniosek wydaje się jasny – nowalijki warto jeść. Można je podawać także dziecku.

Za jedzeniem nowalijek przemawia również fakt, że przepisy i normy sanitarne, którym podlega każdy importowany produkt, jasno określają, jaka ilość nawozu oraz środków ochrony roślin może być zastosowana na dane rośliny oraz jaki czas od ich użycia musi upłynąć do ich sprzedaży. Jedyna wątpliwość rodzi się w pytaniu, czy aby na pewno każdy tych zasad przestrzega. Dużo prawdy jest ponadto w twierdzeniu, że nowalijki, mimo że znajdujące się w granicach normy pod względem zastosowanych podczas ich uprawy chemikaliów, są w porównaniu do warzyw sezonowych wyjątkowo naszpikowane różnymi substancjami oraz dodatkowo nagrzewane i doświetlane, dlatego warto je jeść, ale z umiarem.

Ten umiar jest niezbędny. Niech nas nie zmyli dorodność, soczystość i idealne kształty nowalijek. Musimy pamiętać, że podczas ich uprawy używało się sztucznych nawozów. Z tego też powodu w niektórych z nich zawartość azotanów jest wyjątkowo duża. Substancje te w niektórych warunkach są wyjątkowo szkodliwe, bo przekształcają się w rakotwórcze azotyny. Azotyny dodatkowo negatywnie wpływają na działanie witaminy A oraz beta-karotenu, przemiany tłuszczy i białek. Proces przebiega ekspresowo, gdy warzywa przechowywane są w foliowych torebkach. Najwięcej azotynów znajduje się w liściach i korzeniach warzyw.

Wyzbądźmy się lęku!
Nowalijki są groźne o ile są jedzone w dużej ilości, pochodzą z upraw krajowych i są sprzedawane nie w sezonie albo w chwili, w której dopiero sezon się rozpoczyna. Z kolei warzywa sprowadzane z zagranicy są równie zdrowe, jak te uprawiane w sezonie w Polsce. Nie można ich nazwać nowalijkami. Nie warto się ich bać. Dlaczego? Mamy bowiem prawo myśleć, że pomidory, które kupujemy zimą pochodzą, na przykład, z Hiszpanii, gdzie rosną w glebie. Oczywiście nie ma pewności, że nie są uprawiane w szklarni, jednak ryzyko takiej uprawy jest dość niskie.

Jak sprawdzić skąd pochodzą kupowane warzywa? Istnieje prosty sposób, aby to zrobić. Wystarczy, że przeczytamy informacje znajdujące się na etykiecie na skrzynce. Powinny znajdować się tam informacje o: kraju pochodzenia warzyw, klasie produktu (najlepsze są produkty klasy I lub ekstra), nazwie producenta oraz nazwie produktu.

Hoduj warzywa poza sezonem samodzielnie!
Najmniej zaryzykujesz, jeśli będziesz hodować warzywa samodzielnie. Poza sezonem można uprawiać marchew, pietruszkę lub szczypiorek. Równie dobrym pomysłem jak własna parapetowa uprawa, jest również kupowanie większej ilości warzyw sezonowych i ich mrożenie na zimę. Jednak jeśli brak nam miejsca w zamrażalniku, pamiętajmy, że zarówno owoce, jak i warzywa można również kupić w postaci zamrożonej. Mrożonki można jeść surowe, ugotowane. Dobrze sprawdzają się jako dodatek do dań. Są dostępne również w wielu gotowych do przyrządzenia paczkach jako zupy, czy warzywa na patelnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *