Sporty zimowe, a smukła sylwetka

W tym roku może z tą zimą to nas przyroda nie rozpieszcza. Jednych to bez wątpienia cieszy, a inni muszą szukać miejsc – w domyśle gór – gdzie znajdą śnieg. Tę drugą grupę zostawmy w spokój, a skupmy się na tych, którzy zimę traktują jako doskonałą wymówkę do braku aktywności fizycznej.

 

Dość z tłumaczeniem, że w te zimowe dni należy siedzieć w ciepłym domu. Do tego jeszcze sporo jeść, no bo przecież potrzebujemy energii do ogrzania ciała. Owszem to prawda, ale aktywność fizyczna może nam tak naprawdę dać dużo więcej. Chociażby poprawę funkcjonowania naszego układu odpornościowego i oczywiście o zrzucenie paru zbędnych kilogramów.

Jaki sport zimowy wybrać?

To pytanie wymagające poważnego zastanowienia. Wynika to z kilku czynników, które trzeba wziąć pod uwagę. Zacznijmy od finansów. Nie da się ukryć, że są one dość istotnym elementem składowym decyzji ostatecznej – że tak ją nazwiemy. Niektóre z typowo zimowych sportów wymagają pewnych nakładów finansowych. Z tych dostępnych dla wszystkim (darujemy sobie na przykład nurkowanie pod lodem) do tych najdroższych należy bez wątpienia snowboard. To jednak jednocześnie aktywność, która wymaga od nas sporego zaangażowania. Przy okazji – właśnie dzięki temu – w krótkim czasie tracimy nawet do 800 kalorii. Wystarczy tak naprawdę godzina jeżdżenia. Minie Wam to naprawdę szybko. Przy okazji, angażujemy sporą grupę mięśni, ale także i samych kończyn (dolnych i górnych), bo jazda na desce – na etapie mniej amatorskim – nie polega tylko na zjeżdżaniu z punktu A do punkt B po linii prostej.

Dla tych, którzy wolą nieco bardziej „tradycyjnie”, dobrym rozwiązaniem są narty. Tu co prawda w czasie godzinnej jazdy spalimy nieco mniej kalorii, bo 600. Wszystko oczywiście zależy od naszego zaangażowania. Sprawa jest dość prosta. Im bardziej skomplikowana trasa, tym więcej kalorii się pozbywamy. Podobnie zresztą jest przy jeździe na łyżwach. Im bardziej wymagająca ona będzie, tym więcej kalorii spalimy (docelowo nawet do 600). Cały czas oczywiście mówimy o jeżdżeniu w formie amatorskiej – nikt Was nie wysyła na Mistrzostwa Świata w łyżwiarstwie figurowym, czy na lodowiska NHL.

(Nie)sporty zimowe

 

Podtytuł ten ma wbrew pozorom sens. Aktywność fizyczna zimą nie musi ograniczać się do wyżej wymienionych sportów. Ciężko na przykład zjeżdżanie na sankach z osiedlowych górek za olimpijską dyscyplinę, przynajmniej w takiej formie w jakiej uprawiają ją amatorzy. Saneczkarstwo zostawmy profesjonalistom, a my bierzmy nasze drewniane sanki i jedziemy! Jeśli macie dzieci , to oczywiście trzeba je ze sobą zabrać. Po pierwsze, im też przyda się odrobina ruchu. Dobrym pomysłem jest właśnie zaangażowanie całej rodziny w takim zimowy ruch. Nic na tym nie tracimy, a bez wątpienia możemy wiele zyskać. Wracając do tych (nie)sportów zimowych możemy również kontynuować letnią aktywność fizyczną. Aerobik spokojnie można uprawiać w zimie, bo i tak odbywa się w pomieszczeniu zamkniętym. Generalnie, kluby fitness nie powinny w te zimne dni świecić pustkami. Nic też nie stoi na przeszkodzie, abyśmy trochę pobiegali. W tym jednak wypadku, pamiętajcie o odpowiednim ubiorze i o tym, że może być ślisko.

Zima to bez wątpienia czas, kiedy jemy więcej. Wynika to z potrzeb naszego organizmu, ale i z pewnego założenia, że możemy sobie pozwolić na więcej. W pewnym momencie jednak okazuje się, że brzuch urósł nam ponad miarę. Dlatego też taka zimowa aktywność jest bardzo potrzebna. Jeśli zależy Wam na szybszym spaleniu nadmiaru tkanki tłuszczowej, możecie zaopatrzyć się w preparat Oxotrim – wspomaga on kontrolę wagi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *